Archiwum dla marzec 4th, 2008

Tubadwa

Byłem, to też się pochwalę! A mowa oczywiście o Tubie 2.0 zogranizowanej przez mediafuna (człowieka) i artegence (agencję). Na pierwszej, dziewiczej tubie także byłem i naprawdę nie mam pojęcia, co by mogło mnie powstrzymać przed przyjściem, bo wtedy i horda wirusów uformowana w drut kolczasty w moim gardle na nic się zdała. Pamiętam, pięć minut zbierałem energię aby przełamać barierę bólu i wyszeptać: bilet… na… tubę… poproszę. Tym razem zaś urocza pani kasjerka była zadziwiona moją numeracją. No bo ja człowiek czasami niezbyt wprawny w kontaktach społecznych i luzu nie załapałem. I tak poprosiłem z formalna o bilet na “tube-dwa-zero”. A pani na to: Dwa zero? Jak to dwa-zero?
Do rzeczy jednak. Organizacja oczywiście świetna. I nawet nagrodę wygrałem :) (dzięki improwizowanej prowizorycznej wizytówce, którą aż wstyd było wrzucać do szkatułki, ale czego się nie robi dla hazardu). A jak i chyba większości, najbardziej podobało mi się wystąpienie Marcina Gaworskiego i Joanny Borowskiej. Po prostu świetnie przeprowadzona prezentacja bardzo dobrej kampanii. I ten patos przy podsumowaniu akcji! I pani Bożenka! Och, moja Bożyszczka! (tak, specjalnie nie wspomniałem o usterkach z dźwiękiem ;)

Kejsu (że sie już tak wczuję) Adama Wysockiego nie znałem, tak że się trochę dowiedziałem. Tylko hm. Trochę robione były widły z igły. Że ok, blog się udał, ale żeby od razu podkreślać na czerwono liczbę 100 komentarzy? I zaokrąglać sobie liczby o 70tys. do góry? ;)

Film prezentowany przez Katarzynę Dragović ciekawy. Czasem ciut za dużo łopatologii w nim było (stałe powtarzanie słowa “marka” - OK, załapałem!). Ale jak już się czepiamy głupot, to z drugiej strony Pan Młody Student-Aktywista, który odbierał nagrodę MTV przesłodki ;) Dobra, do filmu jednak. Mocny w przekazie przez to, że może większość z nas sobie gdzieś w duchu zdawała sprawę z Potęgi marketingu, ale to właśnie było gdzieś schowane w jakimś tam duchu. A film to z nas wyciągnął i przedstawił naszej świadomości.

Zawiodłem się natomiast wystąpieniem Mariusza Woźnickiego. Ale nie dlatego, że było jakieś koszmarne, nie. Po prostu oczekiwałem o wiele więcej (zwłaszcza, że temat dla mnie bardzo ciekawy). Oczekiwałem, oczekiwałem, a dostałem praktycznie czystą teorię - wyjaśnienie (w formie recytacji slajdów), co to jest marketing szeptany i że spam-buzz jest fe. No ok, etyka to ważny element szeptanki, ale halo, to nie jedyne kryterium “szemraności”.
No i argumentum ad cośtamum - uprzedzenie “prezentacja będzie nudna” wcale nie usprawiedliwia prowadzącego. Nikt mu tej prezentacji nie zarzucił.

Br, ale się szaro na koniec się zrobiło. Aha, i zauważyłem, że było nawet relatywnie sporo wolnych miejsc na sali, a ponoć wielu trzeba było odmówić zaproszenia. Trzeba by coś z tym fantem zrobić, skoro na Tubę taki popyt ;)

Mad Men

Na początek może wyjaśnię, skąd ukradłem logo. Bo wielu pewnie wie, ale i wielu nie wie. I tak więc jest ono z póki-co-wyśmienitego serialu Mad Men, wyświetlanego w stacji AMC. A wyśmienitego tylko póki-co, bo póki co to oglądałem ino cztery odcinki (na w sumie trzynaście). Jak będzie dalej, to nie wiem. Przecież nie dooglądałem.

Serial jest o pracy i pracownikach agencji reklamowej z Manhattanu lat 60. No i jak to w latach 60., i do tego w środowisku przepełnionym mężczyznami, dominuje tu dym papierosowy, whiskey i łapanie kobiet za tyłki.

Protonem jest Don Draper, który na dzisiejsze jest kutasem, ale wtedy mężczyznom było wolno, więc jest po prostu wybitnym dyrektorem kreatywnym. Jego sekretareczką jest Elisabeth Moss (ta poparzona z “Girl, Interrupted”). A jego szefem zaś nie kto inny, jak Victor Lang, który wcale swoją Victorowością nie razi, ale o tym szerzej to już w innej notce.