Zakończył się wreszcie spór pomiędzy Siegessaeule a właścicielami wizerunków Lolka z Bolkiem. Idąc na ugodę, niemieckie pisemko ma umieścić przeprosiny na łamach polskiej prasy i zapłacić powodom 4000 €.
Oczywiście dla polskiego spadkobiercy, Romana Nehrebeckiego, najważniejsze są przeprosiny. A jak dwa lata temu zżymał się na myśl, że pośrednio Propaguje Homoseksualizm, to tak teraz chodziło tylko o bezprawne użycie rysunkowych postaci.
Niesprawdzone i kłamliwe źródło donosi, że podczas procesu skomlał: To są jeszcze dzieci! Oszczędźcie chociaż je, błagam!
Jak zapowiadałem w pierwszej notce, rozprawię się teraz z Victorem Langiem. A ściślej, to chodzi mi o różne kreacje tych samych aktorów w różnych serialach.
Największy szok doznałem przy oglądaniu Aniołów w Ameryce, które miałem zaszczyt obejrzeć dopiero po skończeniu trzech sezonów Weeds. I jakież było moje zdumienie, kiedy ujrzałem tam głównych bohaterów Weeds właśnie - Nancy i Andiego Botwinów. I kiedy Mary-Louise Parker wygląda i zachowuje się zawsze tak samo - jakby była naćpana (więc do roli dilerki albo chorej psychicznie idealnie), to Andy Botwin nagle przemienił się z glupiego wujaszka dyskutującego o nazwie miejsca między dupą a jajami w konającego na AIDS Priora Waltera, mesjasza. Powiem szczerze, do ich nowych ról przyzwyczaiłem się po piątym odcinku. Seria ma sześć.
Kolejny przypadek to Ricky Gervais, znany głównie dzięki ge-ge-genialnej roli w Office, czyli David Brent. Widziałem go też w Extras, serialu realizowanym w podobnym formacie, co Office. I tu David gra praktycznie tak samo, oprócz kilku niuansów psychologicznych postaci. Ale to tu nie razi, bo on nawet ma grać tak samo. Bo to jest właśnie śmieszne. I podobna spawa jest, gdy przybiera on imię Ferdy the Fence w Starduście. Gra tak samo, wygląda tak samo, śmieszy tak samo.
A to już teraz wspomnę o tym nieszczęsnym Johnie Slatterym, czyli Victorze Langu a.k.a. Roger Sterling. Victor Lang w Desperatkach gra rolę drugoplanową, ale kluczową. I podobnie też ma się sprawa w Mad Men; tu także wciela się w drugoplanową postać Szychy. Wygląda dosłownie identycznie. I właśnie przez to wszystko, że jest taki sam, nie ma żadnych problemów z zaakceptowaniem nowej postaci. Bo on może się dla nas nazywać i Victor Lang, jak kto woli. Nadal jednak jest tym samym: ważnym siwuchem w drogim garniturze.
I wisienka na torcie. Największa przemiana serialowa kiedykolwiek. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie David Duchovny to już tylko Hank Moody. Za pomocą jednej brylantowej rólki w Californication, przemienił się z geekowatego Muldera (a pracował nad tą marką 9 lat!) w ponowoczesnego maczo, Hanka.
Ostatnie komentarze