Dwa lata temu zmontowałem teledysk z użyciem przygód największego wojownika na świecie, czyli Samuraja Jacka. Zrobiłem go wtedy w WMM z myślą o jednoosobowej publiczności, przez co nie przywiązywałem większej wagi do wyglądu napisów końcowych, które wyglądają teraz trochę gay.
Jack powstał dzięki geniuszowi Genndiego Tartakovskiego i tak naprawdę nie ma na imię Jack. Ma za to na koncie cztery sezony i cztery Emmy. Genndy także zapowiada od dawna pełnometrażowy film, ale niestety tylko na zapowiedziach się kończy.
Oprócz perfekcyjnego montażu, inteligentnego humoru i mądrych alegorycznych historii, najbardziej podoba mi się w Jacku jeden zabieg, który często zostaje niedoceniany przez innych. Otóż Jack wyjątkowo zręcznie wywinął się od problemu pokazywania w Cartoon Network zmasakrowanych ciał i rzezi, jaką po sobie pozostawia jego katana: wrogami samuraja są roboty, które tryskają czarną ropą, a zabite często wybuchają.
Kolejna kwestia, o której trzeba wspomnieć, to niezwykły duch symbolizmu. Wiele postaci i elementów przyrody jest zaprojektowanych ascetycznie, tylko jakby naszkicowanych, ale wyrażajacych esencję ich bytu. Nawet gdy Jack idzie na młodzieżową imprezę techno, to grana muzyka jest kwintesencją narkotycznego rave’u.
No i te ciągłe popkulturowe odniesienia ukryte prawie w każdym odcinku!
0 Odpowiedzi do “Samurai Jack (tribute)”