
Archiwum kategorii 'coś się dzieje' Category
Nie może być tak
Opublikowany marzec 8, 2008 coś się dzieje 5 KomentarzeTags: feminizm, LGBT, manifa, polityka

Pogoda była mniamuśna. Kiedy ostatnie dni było zimne, to dziś słoneczko zaświeciło nad naszymi główkami. Czyż to nie słodkie z jego strony?
Edward Ącki chętnie odpowiadał na pytania.
Poseł “Hąk-Kąg” Gadzinowski skromnie przemieszczał sie w tłumie.
Aneta Krawczyk przemawiała (pff).
Sympatyczne strażniczki pilnowały ładu.
Było tęczowo i czerwono.
Było też tłoczno i głośno.
Pouczano nas, zachęcano, postulowano, żądano, informowano.
Inne zdjęcia: konik, główna platforma, Świętokrzyska.
Wciąż powtarzano, że motywem tegorocznej manify jest Zdrowie. Cóż, ok.
Hm, prowadzący coś tłumu nie porywali. A pod koniec imprezę ukradli/dokręcali młodzi-aktywiści, którzy zabawiali się z jeszcze ostałymi Wszechpolakami.
(Dla uściślenia: to są dwie różne organizacje)

I love women. I have all their albums
Hank Moody
Ugoda (the safety word is “banana”)
Opublikowany marzec 5, 2008 coś się dzieje 0 KomentarzeTags: bolek, homoseksualizm, LGBT, lolek, proces

Zakończył się wreszcie spór pomiędzy Siegessaeule a właścicielami wizerunków Lolka z Bolkiem. Idąc na ugodę, niemieckie pisemko ma umieścić przeprosiny na łamach polskiej prasy i zapłacić powodom 4000 €.
Oczywiście dla polskiego spadkobiercy, Romana Nehrebeckiego, najważniejsze są przeprosiny. A jak dwa lata temu zżymał się na myśl, że pośrednio Propaguje Homoseksualizm, to tak teraz chodziło tylko o bezprawne użycie rysunkowych postaci.
Niesprawdzone i kłamliwe źródło donosi, że podczas procesu skomlał:
To są jeszcze dzieci! Oszczędźcie chociaż je, błagam!
Byłem, to też się pochwalę! A mowa oczywiście o Tubie 2.0 zogranizowanej przez mediafuna (człowieka) i artegence (agencję). Na pierwszej, dziewiczej tubie także byłem i naprawdę nie mam pojęcia, co by mogło mnie powstrzymać przed przyjściem, bo wtedy i horda wirusów uformowana w drut kolczasty w moim gardle na nic się zdała. Pamiętam, pięć minut zbierałem energię aby przełamać barierę bólu i wyszeptać: bilet… na… tubę… poproszę. Tym razem zaś urocza pani kasjerka była zadziwiona moją numeracją. No bo ja człowiek czasami niezbyt wprawny w kontaktach społecznych i luzu nie załapałem. I tak poprosiłem z formalna o bilet na “tube-dwa-zero”. A pani na to: Dwa zero? Jak to dwa-zero?
Do rzeczy jednak. Organizacja oczywiście świetna. I nawet nagrodę wygrałem :) (dzięki improwizowanej prowizorycznej wizytówce, którą aż wstyd było wrzucać do szkatułki, ale czego się nie robi dla hazardu). A jak i chyba większości, najbardziej podobało mi się wystąpienie Marcina Gaworskiego i Joanny Borowskiej. Po prostu świetnie przeprowadzona prezentacja bardzo dobrej kampanii. I ten patos przy podsumowaniu akcji! I pani Bożenka! Och, moja Bożyszczka! (tak, specjalnie nie wspomniałem o usterkach z dźwiękiem ;)
Kejsu (że sie już tak wczuję) Adama Wysockiego nie znałem, tak że się trochę dowiedziałem. Tylko hm. Trochę robione były widły z igły. Że ok, blog się udał, ale żeby od razu podkreślać na czerwono liczbę 100 komentarzy? I zaokrąglać sobie liczby o 70tys. do góry? ;)
Film prezentowany przez Katarzynę Dragović ciekawy. Czasem ciut za dużo łopatologii w nim było (stałe powtarzanie słowa “marka” - OK, załapałem!). Ale jak już się czepiamy głupot, to z drugiej strony Pan Młody Student-Aktywista, który odbierał nagrodę MTV przesłodki ;) Dobra, do filmu jednak. Mocny w przekazie przez to, że może większość z nas sobie gdzieś w duchu zdawała sprawę z Potęgi marketingu, ale to właśnie było gdzieś schowane w jakimś tam duchu. A film to z nas wyciągnął i przedstawił naszej świadomości.
Zawiodłem się natomiast wystąpieniem Mariusza Woźnickiego. Ale nie dlatego, że było jakieś koszmarne, nie. Po prostu oczekiwałem o wiele więcej (zwłaszcza, że temat dla mnie bardzo ciekawy). Oczekiwałem, oczekiwałem, a dostałem praktycznie czystą teorię - wyjaśnienie (w formie recytacji slajdów), co to jest marketing szeptany i że spam-buzz jest fe. No ok, etyka to ważny element szeptanki, ale halo, to nie jedyne kryterium “szemraności”.
No i argumentum ad cośtamum - uprzedzenie “prezentacja będzie nudna” wcale nie usprawiedliwia prowadzącego. Nikt mu tej prezentacji nie zarzucił.
Br, ale się szaro na koniec się zrobiło. Aha, i zauważyłem, że było nawet relatywnie sporo wolnych miejsc na sali, a ponoć wielu trzeba było odmówić zaproszenia. Trzeba by coś z tym fantem zrobić, skoro na Tubę taki popyt ;)
Ostatnie komentarze