Archiwum kategorii 'tv series' Category
What If Bender Was Gay?
Opublikowany marzec 16, 2008 tv series 1 KomentarzTags: comedy central, LGBT, seriale

Comedy Central na sezon 2008/2009 postanowiło reaktywować nieudany projekt sprzed dwóch lat, “Gay Robot”. To show na poziomie American Pie 7 wyprodukowane przez mistrza Sandlera (Now Pronounce You Chuck & Larry) pozostawiło po sobie na szczęście tylko pilot, który zarazu został zablokowany w TV, a teraz żyje tylko na myspace.
Podstawą fabuły jest oczywiście robot-gej, który razem z ziomkami po collegu “próbuje odnaleźć się w świecie”, co zanczy odnajdywanie pretekstów do niskich żartów o kutasach i robocim ruchaniu. Aha, a Robot gejem został w taki sposób, że jego konstruktor przez przypadek wylał na niego wine coolera.
Jakkolwiek stacja nie ma zamiaru dosłownie kontynuować tego jarmarku cudów, tylko zleciła wykonanie pilota całkowicie od nowa - tym razem w wersji animowanej, w dwóch częściach po 11 minut. Głosu Robotowi wciąż będzie użyczał znany z Reno 911 Nick Swardson.
Reakcja na Ricka & Steve’a czy po prostu zwykła moda?
Bada Bing Ka-Ching
Opublikowany marzec 10, 2008 tv series 0 KomentarzeTags: film, seriale, sopranos

Zaszumiało. Wieść głosi, że Sopranosi wracają do miasta. I nie tam w jakieś kolejnej serii, a w wersji kinowej! Plotę w obieg puścił Nick D’Urso, właściciel klubu Satin Dolls, który w serialu służył za Bada Bing.
Podobnoż dostał cynk od kogoś z ekipy, że są już prowadzone prace nad scenariuszem. Jakby na potwierdzenie tego, że wierzy w to, co mówi, odłożył na przyszłość zaplanowany już remont. Bo, jak mówi, i tak na potrzeby filmu zmieniono by wystrój. Promocja klubu czy długi język - niewiadomo. Rzeczniczka HBO pozostawiło sprawę bez komentarza.
A będąc już przy rodzince Soprano, to Tony zajął drugie miejsce w rankingu najlepszych ojców z wynikiem 19%. Pierwsze miejsce, mając o 5 procent więcej, piastuje Kiefer Sutherland jako Jack Bauer. Mój kandydat ma tylko 2 :/
Samurai Jack (tribute)
Opublikowany marzec 7, 2008 tv series 0 KomentarzeTags: animacja, genndy tartakovsky, samuraj jack, seriale, teledysk
Dwa lata temu zmontowałem teledysk z użyciem przygód największego wojownika na świecie, czyli Samuraja Jacka. Zrobiłem go wtedy w WMM z myślą o jednoosobowej publiczności, przez co nie przywiązywałem większej wagi do wyglądu napisów końcowych, które wyglądają teraz trochę gay.
Jack powstał dzięki geniuszowi Genndiego Tartakovskiego i tak naprawdę nie ma na imię Jack. Ma za to na koncie cztery sezony i cztery Emmy. Genndy także zapowiada od dawna pełnometrażowy film, ale niestety tylko na zapowiedziach się kończy.
Oprócz perfekcyjnego montażu, inteligentnego humoru i mądrych alegorycznych historii, najbardziej podoba mi się w Jacku jeden zabieg, który często zostaje niedoceniany przez innych. Otóż Jack wyjątkowo zręcznie wywinął się od problemu pokazywania w Cartoon Network zmasakrowanych ciał i rzezi, jaką po sobie pozostawia jego katana: wrogami samuraja są roboty, które tryskają czarną ropą, a zabite często wybuchają.
Kolejna kwestia, o której trzeba wspomnieć, to niezwykły duch symbolizmu. Wiele postaci i elementów przyrody jest zaprojektowanych ascetycznie, tylko jakby naszkicowanych, ale wyrażajacych esencję ich bytu. Nawet gdy Jack idzie na młodzieżową imprezę techno, to grana muzyka jest kwintesencją narkotycznego rave’u.
No i te ciągłe popkulturowe odniesienia ukryte prawie w każdym odcinku!
She’s the serpent who guards the gates of Hell
Opublikowany marzec 5, 2008 tv series 2 KomentarzeTags: californication, desperate housewives, mad men, office, seriale, weeds

Jak zapowiadałem w pierwszej notce, rozprawię się teraz z Victorem Langiem. A ściślej, to chodzi mi o różne kreacje tych samych aktorów w różnych serialach.
Największy szok doznałem przy oglądaniu Aniołów w Ameryce, które miałem zaszczyt obejrzeć dopiero po skończeniu trzech sezonów Weeds. I jakież było moje zdumienie, kiedy ujrzałem tam głównych bohaterów Weeds właśnie - Nancy i Andiego Botwinów. I kiedy Mary-Louise Parker wygląda i zachowuje się zawsze tak samo - jakby była naćpana (więc do roli dilerki albo chorej psychicznie idealnie), to Andy Botwin nagle przemienił się z glupiego wujaszka dyskutującego o nazwie miejsca między dupą a jajami w konającego na AIDS Priora Waltera, mesjasza. Powiem szczerze, do ich nowych ról przyzwyczaiłem się po piątym odcinku. Seria ma sześć.
Kolejny przypadek to Ricky Gervais, znany głównie dzięki ge-ge-genialnej roli w Office, czyli David Brent. Widziałem go też w Extras, serialu realizowanym w podobnym formacie, co Office. I tu David gra praktycznie tak samo, oprócz kilku niuansów psychologicznych postaci. Ale to tu nie razi, bo on nawet ma grać tak samo. Bo to jest właśnie śmieszne. I podobna spawa jest, gdy przybiera on imię Ferdy the Fence w Starduście. Gra tak samo, wygląda tak samo, śmieszy tak samo.
A to już teraz wspomnę o tym nieszczęsnym Johnie Slatterym, czyli Victorze Langu a.k.a. Roger Sterling. Victor Lang w Desperatkach gra rolę drugoplanową, ale kluczową. I podobnie też ma się sprawa w Mad Men; tu także wciela się w drugoplanową postać Szychy. Wygląda dosłownie identycznie. I właśnie przez to wszystko, że jest taki sam, nie ma żadnych problemów z zaakceptowaniem nowej postaci. Bo on może się dla nas nazywać i Victor Lang, jak kto woli. Nadal jednak jest tym samym: ważnym siwuchem w drogim garniturze.
I wisienka na torcie. Największa przemiana serialowa kiedykolwiek. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie David Duchovny to już tylko Hank Moody. Za pomocą jednej brylantowej rólki w Californication, przemienił się z geekowatego Muldera (a pracował nad tą marką 9 lat!) w ponowoczesnego maczo, Hanka.

(ponowoczesne maczo, ale jebnąłem)
Na początek może wyjaśnię, skąd ukradłem logo. Bo wielu pewnie wie, ale i wielu nie wie. I tak więc jest ono z póki-co-wyśmienitego serialu Mad Men, wyświetlanego w stacji AMC. A wyśmienitego tylko póki-co, bo póki co to oglądałem ino cztery odcinki (na w sumie trzynaście). Jak będzie dalej, to nie wiem. Przecież nie dooglądałem.
Serial jest o pracy i pracownikach agencji reklamowej z Manhattanu lat 60. No i jak to w latach 60., i do tego w środowisku przepełnionym mężczyznami, dominuje tu dym papierosowy, whiskey i łapanie kobiet za tyłki.
Protonem jest Don Draper, który na dzisiejsze jest kutasem, ale wtedy mężczyznom było wolno, więc jest po prostu wybitnym dyrektorem kreatywnym. Jego sekretareczką jest Elisabeth Moss (ta poparzona z “Girl, Interrupted”). A jego szefem zaś nie kto inny, jak Victor Lang, który wcale swoją Victorowością nie razi, ale o tym szerzej to już w innej notce.
Ostatnie komentarze