Posty otagowane 'reklama'

Wiosenna interakcja

levi's

Strony z nowymi kolekcjami ubrań to żadne halo, dlatego też Levi’s postanowił ulepszyć ten zamysł, wypuszczając projekt Cut To Reveal You, na którym można zobaczyć wiosenną kolekcję dla pań.

Co w tym takiego niekliszowatego? Ano to, że na stronie mamy możliwość operowania daną modelką. Możemy ją obracać na różne strony, jak i kazać jej zrobić trochę kroków, żeby zobaczyć, jak ubrania te na niej leżą. Jest też opcja zoomowania na wybrane elementy ubioru z opisem. Niestety są tylko dwie takie interakcyjne modelki.

Oprócz tego są po prostu “żywe”, stojące panie, na których prezentowane są ubraniowe kombinacje z podaną “opinią eksperta”, co jest glamour, a co nie.

Oprócz skromnej zawartości, jest jeden duży minus tej strony. Każda akcja wymaga tam dość długiego ładowania się flasha. I choć co prawda takie strony nie są robione pod trzeci świat, gdzie dla ludzi 512kb/s to normalny internet, to i tak nadal w wersja High Cut jets zbyt wymagajaca nawet na dobre łącza.

Rada Puchaczy

Każdy już chyba zna The Czasoumilaczy występujących w reklamie Plusa, to żadna nowość (choć wciąż aktualne).

Zaprezentowano jak dotąd pięć różnych utworów, jedne lepsze, drugie gorsze. Jeden jednak po prostu podbił moje serce. Otóż teledysk “Puchaczy” to majstersztyk, a klawiszowiec jest tam po prostu genialny. Jak ja naprawdę żałuję, że nie ma nagrane całego, dłuższego teledysku do tego!

Tak że odrazu po obejrzeniu tej aranżacji odszukałem źródło tej piosenki, czyli bajkę muzyczną “Lata ptaszek” z tekstem autorstwa Brzechwy. Cudne.

A to ten fragment całej bajki: Rada Puchaczy.

Save the world

Saatchi & Saatchi Stockholm po raz kolejny reprezentuje napój Gainomax. W ubiegłym roku prowadzili kampanię pod hasłem Save The Monkeys.

I ta zeszłoroczna właśnie podobała mi się bardziej: dobra muzyka i fajnie pomyślany związek przyczynowo-skutkowy. Do tego Ring jest już dość passe. I czy tylko ja tu słyszę australijski akcent?

Firebrand’s dead, baby.

Firebrand

Gdy pół roku temu powstawał portal telewizyjny z bazą reklam i programem nadawanym on-line, ludzie się cieszyli, a dzieci rodziły się zdrowe. Niestety, po prawie pół roku działalności Firebrand zwija żagle.

Oglądalność malała, ostatnio wahając się w okolicach kilkudziesięciu tysięcy wizyt. Tym samym sponsorzy (m.in. Microsoft, NBC Universal i Ion Network) postanowili wycofać swoje dotacje.

Szumnie antycypowano, że projekt zadziała podobnie jak niegdyś MTV: emitując sprawnie wykonane materiały promocyjne jako kontent, przemieni je w chętnie oglądane materiały zapewniające rozrywkę.

Jak widać, tłuszcza nie załapała proponowanej idei. To jeszcze nie czas, gdzie taka telewizja by wybroniła się na rynku. Nie wiem co zawiniło, ale przed Firebrandem pojawiały się już podobne projekty, które także szybko upadały. Może baza była zbyt uboga (sam się kilka razy srogo zawiodłem)? Czy może potrzebna by była efektywna kampania reklamowa, nawet i w TV? Jakby nie było, myślę, że po prostu to jeszcze nie pora na takie wpajanie telewizji o raczej dość niszowym targecie do przeglądarki (bo nie oszukujmy się – nie ma jeszcze dziś aż tak wielu ludzi, którzy by z własnej woli szukali i oglądali reklam). Może kiedyś, gdy świat pójdzie naprzód, i fuzja internetu z telewizją stanie się rzeczywistością, a nie projekcją w głowie marketingowców.

Dżentelmeni z Pcimia

Pcim
Na przełomie wieków BBC, a u nas wymarła już Wizja 1, nadawały jedną z wielu british sketch comedyThe League of Gentlemen. Akcja ulokowana jest w zapyziałym miasteczku w północnej Anglii, Royston Vasey. Serial u nas znany też jako Pcim Dolny.

I gdy tak czytam oburzeniu tejże mieściny skandaliczną i jawnie obrazoburczą reklamą BZ WBK, to się nie dziwie temu memowi o jej poziomie cywilizacyjnym. Natomiast tekst rzecznika banku, Piotra Gajdzińskiego, iście lolowaty:
Nasza firma posiada charytatywną fundację, która pomaga dzieciom. Być może przekażemy jakąś sumę na rzecz gminy

Royston Vasey

Tak czy owak, kilka dni minęło, a Pcim zmienia taktykę. Teraz chciałby Cleesowi podziękować. Tylko za co? Przecież jeszcze nie tak dawno reklama była najczarniejszym z czarnych PRów świata. Hm, obstawiam, że ktoś im po prostu powiedział, że Cleese to celebrity. I to nawet taka większa od Mroczków.
Oj, Pcimiu, Pcimiu. Kiedy ty dorośniesz?

PS http://youtube.com/watch?v=KSIaa88g8PU

Tubadwa

Byłem, to też się pochwalę! A mowa oczywiście o Tubie 2.0 zogranizowanej przez mediafuna (człowieka) i artegence (agencję). Na pierwszej, dziewiczej tubie także byłem i naprawdę nie mam pojęcia, co by mogło mnie powstrzymać przed przyjściem, bo wtedy i horda wirusów uformowana w drut kolczasty w moim gardle na nic się zdała. Pamiętam, pięć minut zbierałem energię aby przełamać barierę bólu i wyszeptać: bilet… na… tubę… poproszę. Tym razem zaś urocza pani kasjerka była zadziwiona moją numeracją. No bo ja człowiek czasami niezbyt wprawny w kontaktach społecznych i luzu nie załapałem. I tak poprosiłem z formalna o bilet na “tube-dwa-zero”. A pani na to: Dwa zero? Jak to dwa-zero?
Do rzeczy jednak. Organizacja oczywiście świetna. I nawet nagrodę wygrałem :) (dzięki improwizowanej prowizorycznej wizytówce, którą aż wstyd było wrzucać do szkatułki, ale czego się nie robi dla hazardu). A jak i chyba większości, najbardziej podobało mi się wystąpienie Marcina Gaworskiego i Joanny Borowskiej. Po prostu świetnie przeprowadzona prezentacja bardzo dobrej kampanii. I ten patos przy podsumowaniu akcji! I pani Bożenka! Och, moja Bożyszczka! (tak, specjalnie nie wspomniałem o usterkach z dźwiękiem ;)

Kejsu (że sie już tak wczuję) Adama Wysockiego nie znałem, tak że się trochę dowiedziałem. Tylko hm. Trochę robione były widły z igły. Że ok, blog się udał, ale żeby od razu podkreślać na czerwono liczbę 100 komentarzy? I zaokrąglać sobie liczby o 70tys. do góry? ;)

Film prezentowany przez Katarzynę Dragović ciekawy. Czasem ciut za dużo łopatologii w nim było (stałe powtarzanie słowa “marka” – OK, załapałem!). Ale jak już się czepiamy głupot, to z drugiej strony Pan Młody Student-Aktywista, który odbierał nagrodę MTV przesłodki ;) Dobra, do filmu jednak. Mocny w przekazie przez to, że może większość z nas sobie gdzieś w duchu zdawała sprawę z Potęgi marketingu, ale to właśnie było gdzieś schowane w jakimś tam duchu. A film to z nas wyciągnął i przedstawił naszej świadomości.

Zawiodłem się natomiast wystąpieniem Mariusza Woźnickiego. Ale nie dlatego, że było jakieś koszmarne, nie. Po prostu oczekiwałem o wiele więcej (zwłaszcza, że temat dla mnie bardzo ciekawy). Oczekiwałem, oczekiwałem, a dostałem praktycznie czystą teorię – wyjaśnienie (w formie recytacji slajdów), co to jest marketing szeptany i że spam-buzz jest fe. No ok, etyka to ważny element szeptanki, ale halo, to nie jedyne kryterium “szemraności”.
No i argumentum ad cośtamum – uprzedzenie “prezentacja będzie nudna” wcale nie usprawiedliwia prowadzącego. Nikt mu tej prezentacji nie zarzucił.

Br, ale się szaro na koniec się zrobiło. Aha, i zauważyłem, że było nawet relatywnie sporo wolnych miejsc na sali, a ponoć wielu trzeba było odmówić zaproszenia. Trzeba by coś z tym fantem zrobić, skoro na Tubę taki popyt ;)

Mad Men

Na początek może wyjaśnię, skąd ukradłem logo. Bo wielu pewnie wie, ale i wielu nie wie. I tak więc jest ono z póki-co-wyśmienitego serialu Mad Men, wyświetlanego w stacji AMC. A wyśmienitego tylko póki-co, bo póki co to oglądałem ino cztery odcinki (na w sumie trzynaście). Jak będzie dalej, to nie wiem. Przecież nie dooglądałem.

Serial jest o pracy i pracownikach agencji reklamowej z Manhattanu lat 60. No i jak to w latach 60., i do tego w środowisku przepełnionym mężczyznami, dominuje tu dym papierosowy, whiskey i łapanie kobiet za tyłki.

Protonem jest Don Draper, który na dzisiejsze jest kutasem, ale wtedy mężczyznom było wolno, więc jest po prostu wybitnym dyrektorem kreatywnym. Jego sekretareczką jest Elisabeth Moss (ta poparzona z “Girl, Interrupted”). A jego szefem zaś nie kto inny, jak Victor Lang, który wcale swoją Victorowością nie razi, ale o tym szerzej to już w innej notce.