Posty otagowane 'tuba'

Tubadwa

Byłem, to też się pochwalę! A mowa oczywiście o Tubie 2.0 zogranizowanej przez mediafuna (człowieka) i artegence (agencję). Na pierwszej, dziewiczej tubie także byłem i naprawdę nie mam pojęcia, co by mogło mnie powstrzymać przed przyjściem, bo wtedy i horda wirusów uformowana w drut kolczasty w moim gardle na nic się zdała. Pamiętam, pięć minut zbierałem energię aby przełamać barierę bólu i wyszeptać: bilet… na… tubę… poproszę. Tym razem zaś urocza pani kasjerka była zadziwiona moją numeracją. No bo ja człowiek czasami niezbyt wprawny w kontaktach społecznych i luzu nie załapałem. I tak poprosiłem z formalna o bilet na “tube-dwa-zero”. A pani na to: Dwa zero? Jak to dwa-zero?
Do rzeczy jednak. Organizacja oczywiście świetna. I nawet nagrodę wygrałem :) (dzięki improwizowanej prowizorycznej wizytówce, którą aż wstyd było wrzucać do szkatułki, ale czego się nie robi dla hazardu). A jak i chyba większości, najbardziej podobało mi się wystąpienie Marcina Gaworskiego i Joanny Borowskiej. Po prostu świetnie przeprowadzona prezentacja bardzo dobrej kampanii. I ten patos przy podsumowaniu akcji! I pani Bożenka! Och, moja Bożyszczka! (tak, specjalnie nie wspomniałem o usterkach z dźwiękiem ;)

Kejsu (że sie już tak wczuję) Adama Wysockiego nie znałem, tak że się trochę dowiedziałem. Tylko hm. Trochę robione były widły z igły. Że ok, blog się udał, ale żeby od razu podkreślać na czerwono liczbę 100 komentarzy? I zaokrąglać sobie liczby o 70tys. do góry? ;)

Film prezentowany przez Katarzynę Dragović ciekawy. Czasem ciut za dużo łopatologii w nim było (stałe powtarzanie słowa “marka” - OK, załapałem!). Ale jak już się czepiamy głupot, to z drugiej strony Pan Młody Student-Aktywista, który odbierał nagrodę MTV przesłodki ;) Dobra, do filmu jednak. Mocny w przekazie przez to, że może większość z nas sobie gdzieś w duchu zdawała sprawę z Potęgi marketingu, ale to właśnie było gdzieś schowane w jakimś tam duchu. A film to z nas wyciągnął i przedstawił naszej świadomości.

Zawiodłem się natomiast wystąpieniem Mariusza Woźnickiego. Ale nie dlatego, że było jakieś koszmarne, nie. Po prostu oczekiwałem o wiele więcej (zwłaszcza, że temat dla mnie bardzo ciekawy). Oczekiwałem, oczekiwałem, a dostałem praktycznie czystą teorię - wyjaśnienie (w formie recytacji slajdów), co to jest marketing szeptany i że spam-buzz jest fe. No ok, etyka to ważny element szeptanki, ale halo, to nie jedyne kryterium “szemraności”.
No i argumentum ad cośtamum - uprzedzenie “prezentacja będzie nudna” wcale nie usprawiedliwia prowadzącego. Nikt mu tej prezentacji nie zarzucił.

Br, ale się szaro na koniec się zrobiło. Aha, i zauważyłem, że było nawet relatywnie sporo wolnych miejsc na sali, a ponoć wielu trzeba było odmówić zaproszenia. Trzeba by coś z tym fantem zrobić, skoro na Tubę taki popyt ;)